Musicie mi wybaczyć dłuższą nieobecność, ale studia mnie pochłonęły. To był pracowity semestr, z mnóstwem prac do zaliczenia i zrobienia, co ciekawe stworzyłam nawet własny kwestionariusz! Sesja była wyczerpująca, na razie jest 4:0 dla mnie, ale wciąż nie znam wyników 1 egzaminu. Jednak oficjalnie mam wakacje i jak zwykle tworze luźny plan tego co powinnam zrobić :
- zadbać o siebie, w tym celu zmienić nawyki żywieniowe (jeść zdrowo i smacznie, co 3-4 godziny) + ruszać się
- zadbać o ciało i włosy ( mam zamiar je ściąć by odżyły i fundować sobie sobotę dla ciała czyli pielęgnacja na całego)
- nadrobić zaległości serialowe ( a nazbierało się ich, bo przez semestr letni oglądałam w sumie tylko Big Bang Theory i zaczęłam Jak poznałem waszą matkę)
- duuużo piec (a to już zaczęłam, dzisiaj była pyszna tarta malinowa)
- czytać (choć nie powiem przez semestr czytałam mnóstwo tekstów i książek psychologicznych na zajęcia)
- podszkolić angielski, bo czeka mnie w przyszłym roku egzamin na B2+
- zakupy, bo niby szafa pełna, a tak naprawdę nie ma w czym chodzić
- generalne porządki w domu
- znaleźć pracę, choć to nie będzie proste
- nacieszyć się domem
- wyjechać, nawet niedaleko
- cieszyć się latem i odpoczywać
- spędzać jak najwięcej czasu z M
- zrobić coś szalonego i niespodziewanego
- nadrobić notkę na temat miłości i napisać coś jeszcze o psychologii
- rozplanować sobie przyszły rok na studiach i dostać się na kursy na które chce
- nawiązywać nowe znajomości
- uśmiechać się i cieszyć się życiem!
środa, 2 lipca 2014
wtorek, 29 kwietnia 2014
O psychologi miłości słów kilka
(c) joshfults
Czym jest miłość?
Trudno jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie, dla jednych jest uczuciem, dla innych da się sprowadzić do rozmawiania, przytulania, trzymania za ręce i całowania. Jednak gdyby zapytać każdego indywidualnie zyskamy wiele różnych odpowiedzi, bardziej ogólnych, jak i szczegółowych.
Miłość towarzyszy nam na każdym kroku. Widzimy rożne jej odmiany : miłość romantyczną, rodzicielską, przyjacielską. Patrzymy na nią bardzo ogólnie, trudno nam wyobrazić sobie, że można ją rozłożyć na czynniki. A jednak ktoś się tym zajął, a tym kimś był Robert Sternberg, który wyszczególnił trzy składniki miłości : intymność, namiętność i zobowiązanie.
![]() |
| (c) because-i-love-you-dl |
Intymność oznacza
pozytywne uczucia do partnera i towarzyszące im działania, które
wywołują przywiązanie, bliskość i zależność partnerów od
siebie. Badania Sternberga wskazują, że na tak pojmowaną intymność składają się:
- pragnienie dbania o dobro partnera,
- przeżywanie szczęścia w obecności partnera i z jego powodu,
- szacunek dla partnera,
- przekonanie, że można nań liczyć w potrzebie,
- wzajemne zrozumienie,
- wzajemne dzielenie się przeżyciami i dobrami, zarówno duchowymi jak i materialnymi,- pragnienie dbania o dobro partnera,
- przeżywanie szczęścia w obecności partnera i z jego powodu,
- szacunek dla partnera,
- przekonanie, że można nań liczyć w potrzebie,
- wzajemne zrozumienie,
- dawanie i otrzymywanie uczuciowego wsparcia,
- wymiana intymnych informacji,
- uważanie partnera za ważny element własnego życia.
Spokojnie, nie trzeba spełniać wszystkich podpunktów by związek uważać za intymny, wystarczy dowolna kombinacja kilku wymienionych. Co ciekawe tak postrzegana intymność obejmuje nie tylko miłość romantyczną, która pierwsza przychodzi nam na myśl, ale także każdy inny rodzaj miłości.
![]() |
| (c) because-i-love-you-dl |
![]() |
| (c) because-i-love-you-dl |
Zaangażowanie jest tu rozumiane jako decyzje, myśli, uczucia i działania ukierunkowane na przekształcenie relacji miłosnej w trwały związek oraz na utrzymanie tego związku pomimo występowania różnych przeszkód. Czynnikami
podtrzymującymi zaangażowanie są :
a) wysiłek wkładany w związek
b) bilans zysków i strat uzyskiwanych przez partnerów
c) mała
atrakcyjność alternatywnych dostępnych związków.
Przyjrzyjmy się tym trzem podpunktom bliżej :
Im bardziej się staramy, tym większe nasze zaangażowanie w związek, co jest dosyć oczywistą sprawą, ale i tutaj czyhają na nas pułapki! Bo gdy staramy się za mocno, to nie jest dobre dla związku i tak możemy wpaść w :
- pułapkę dobroczynności (gdy ciągle ofiarujemy dobro drugiej osobie, a za wszelką cenę unikamy krzywdy co prowadzi do tego że wraz z czasem spada zdolność sprawiania przyjemności partnerowi, a rośnie zdolność zadawania bólu)
- pułapkę bezkonfliktowości (gdy unikamy wszelkich konfliktów w imię wspólnych interesów i działań, uczuć wtedy zanika ta wspólnota)
- pułapkę obowiązku ( gdy ciągle podpieramy swoje uczucia tylko i wylącznie obowiązkiem -> jestem z nim bo muszą, bo nikogo innego nie znajdę, bo to dobry chłopak, bo rodzicom się podoba -> prowadzi do zaniku uczuć).
- pułapkę sprawiedliwości (gdy domagamy się od partnera przede wszystkim sprawiedliwej wymiany świadczeń , może się do skończyć wymianą "oko za oko, ząb za ząb").
Bilans zysków i strat czyli co wnieśliśmy w związek, może to być mieszanie, w którym razem zamieszkamy, a może to być także poświęcony czas na rozmowę, mimo nawału obowiązków (co jest stratą dla naszej pracy). Stratą jest także to, że świadomie rezygnujemy z innych mężczyzn/kobiet to wiąże się także z mała
atrakcyjność alternatywnych dostępnych związków. Rozumiemy że jesteśmy z kimś, kochamy tą osobę i nie interesują nas inne miłosne znajomości. Jesteśmy wierni, więc choćby Brat Pitt nas podrywał i proponował kolację (!) odmówimy, bo 'już kogoś mamy". ;) Im bardziej jesteśmy zaangażowani w związek tym mniej atrakcyjni wydają nam się inni potencjalni partnerzy.
![]() |
| (c) because-i-love-you-dl |
1. Nasz związek jest pełen ciepła i serdeczności. (I)
2. Nie potrafię wyobrazić sobie innej osoby, poza moim partnerem,
która uczyniłaby mnie tak szczęśliwą. (N)
3. Uważam nasz związek za coś stałego. (Z)
2. Nie potrafię wyobrazić sobie innej osoby, poza moim partnerem,
która uczyniłaby mnie tak szczęśliwą. (N)
3. Uważam nasz związek za coś stałego. (Z)
4. Zwierzamy się sobie nawzajem z różnych intymnych spraw. (I)
5. Nie ma dla mnie nic ważniejszego niż nasz związek. (N)
6. Pozostałabym razem z moim partnerem nawet w najgorszych trudnościach.(Z)
5. Nie ma dla mnie nic ważniejszego niż nasz związek. (N)
6. Pozostałabym razem z moim partnerem nawet w najgorszych trudnościach.(Z)
![]() |
| (c) because-i-love-you-dl |
W następnej notce przedstawię Wam jak rozwija się dynamika związku, czyli jak wyglądają te trzy składniki w kolejnych fazach związku miłosnego. I jak wygląda teoretyczny, fazowy model przebiegu związku.
Notka napisana na podstawie :
Sternberg,
R. J. (1986) A triangular theory of love. Psychological
Review , 93,119-135.
Wojciszke,
B. (2003). Psychologia
miłości. Gdańsk :
Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne
![]() |
| (c) because-i-love-you-dl |
Jak wrażenia/opinie na temat pierwszej psychologicznej notki? Może macie jakieś pytania, pomysły o czym chcielibyście wiedzieć z tej dziedziny? Czy podoba Wam się graficzne przedstawienie? Może notka jest za długa, zbyt zawiła? Proszę o opinie :)
czwartek, 24 kwietnia 2014
This is gonna be the best day of my life!
(c) arthlete
Minął ponad miesiąc od mojej ostatniej wypowiedzi tutaj. Miesiąc pełen pracy na studiach, przygotowania do Świąt i totalnego zabiegania. Teraz mogę złapać chwile oddechu, przed drugą turą nawału spraw i obowiązków. Chciałam Was przeprosić za brak oznak życia, i za nie złożenie Wam życzeń! Po prostu karygodne z mojej strony. Mogę za to zapewnić, że zerkałam na Wasze blogi, choć nie było czasu by zostawić po sobie ślad. Poprawa będzie w tym tygodniu i w przyszłym, bo w końcu aż 4 dni wolnego!
Też brak Wam motywacji po Świętach? Szczerze, najchętniej przeleżałabym dzień w łóżku nic nie robiąc, tym bardziej że oprócz wczorajszej prezentacji na uczelni (o dziwo!) jest luźno, tylko czytanie tekstów na zajęcia. Co się zmieni po weekendzie majowym, ale na razie cicho sza! Myślę, że ten brak chęci do życia spowodowała kumulacja zobowiązań i prac, które musiała zrobić i napisać, studia wyssały ze mnie energie. Która mam nadzieje wróci, postanowiłam ją nawet aktywnie przywołać i spędzić najbliższe tygodnie ruszając się ile tylko mogę - spacerować, ćwiczyć, może nawet pobiegać czasami (choć nie lubię tego). Chociaż zakupione żarówiaste, cudowne buty z Nike aż się rwą do biegania!
Dodatkowo sezon na świeże owoce : soki i koktajle powinny postawić mnie na nogi.
A wszystko to oczywiście spowodowane tym że ostatnio przytyłam parę kilo i mam ochotę się z nimi rozprawić, bo denerwują mnie: moja słaba kondycja i ciało w porównaniu z tym co było, gdy ćwiczyłam.
Motywacjo do dzieła! Damy radę :)
Z M sytuacja się ustabilizowała, nie wkurza mnie już, raczej rozczula. Jest dobrze, czasami trzeba pogadać, czasami przeczekać. Ważne że uczucie nadal jest i to coraz silniejsze.
I na koniec, jako zadanie z edukacji mam uwarunkować zwierze, mam nadzieje że mój kot to zniesie ;) I może uda mi się nauczyć go podawać łapkę - choć oporna to bestia :D
Bonus : mam pomysł na kilka notek, w tym przynajmniej dwie psychologiczne.
środa, 12 marca 2014
I see fire burning the trees
(c) tumblr
Kłębią się wewnątrz mnie wątpliwości, brzmią echa słów, rażą oczy szczegóły, niby nieistotne, ale to one budują obraz. Może zbyt mocno analizuje sytuacje, ale może tego właśnie potrzebuje?
Po prawie dwóch latach związku poczułam, że coś jest nie tak. Jakbym stanęła na rozdrożu, patrząc w dal, ale nie wiedząc którą drogę wybrać. Ostatnio czuję poirytowanie zachowaniami, nawet słowami mojego chłopaka. Jestem tak totalnie na 'nie', szczególnie gdy naciska. Denerwuje się, gdy czegoś mi nie mówi, zawsze tłumacząc się moimi względami lub unika tematu. Drażnią mnie jego dziecięce fochy, gdy coś powiem (zwykle tego nie przemyślawszy), a on od razu milknie i jest ściana przez kilka minut i nie odezwie się do mnie. Mówi, że jestem uparta i w większości sytuacji to on idzie na kompromis, choć nie zawsze to prawda. Staram się dostosować do sytuacji, gdy nie było zbyt dobrze z pieniędzmi u niego bynajmniej nie proponowałam spotkań poza domem, czy to kina czy zakupów. W ogóle rzadko gdzieś wychodzimy, bo woli spędzać czas w domu. Do kina jak już pójdziemy, to zwykle za namową mojej przyjaciółki, co zwykle kończy się i jakąś pizzą. Do kawiarni nie chodzimy, bo sama piekę różne rzeczy, no i nie pije kawy - ale czy do kawiarni chodzi się tylko by wypić kawę? Nie czepiam się, gdy zasypia, gdy chce spędzić czas z kumplami, jechać na imprezę. Ale ostatnio dostało mi się za wieczór z przyjaciółką, który właściwie wyszedł spontanicznie, przy czym on siedział wtedy z kumplami. Denerwuje mnie jego stosunek do lekarzy, narzeka że coś go boli, ale do lekarza nie pójdzie, a jak już ostatnio udało mi się go wytchnąć na badania, to nawet z wynikami do lekarza nie pójdzie - bo nie ma czasu. Oczywiście, jak na kogoś kto jest bezrobotny to ma czas wypełniony po brzegi. Wkurza mnie jego niezorganizowanie, CV zaczął pisać, ale nie skończył, dopiero gdy mu w tym pomogłam to jest gotowe. Nie widzę u niego zapału do szukania pracy, niby szuka, pyta, ale ma ograniczony zakres : tylko budownictwo. Czyli praca niby dobrze płatna, ale mocno wykańczająca fizycznie i do tego sezonowa. Nie wspomnę o tym, że bolą go kolana, kręgosłup i nadgarstki, do tego ostatnio nieco przytył. Zauważyłam że najlepiej się czuje na kanapie, z czymś dobrym pod ręką i oglądając serial/film. Próbowałam zachęcić do czytania książkek, ale marnie mi to idzie. Dobrze mu tak jak jest. Czasami mam wrażenie, że jest niedojrzały i zachowuje się jak dziecko, a czasami pokazuje że silny z niego mężczyzna. Czuję się zagubiona gdy nie potrafię wyczuć czy żartuje czy mówi na poważnie. Gdy nie potrafi zrozumieć że pewne rzeczy nie są śmieszne dla mnie i biorę je na poważnie.
A mi brakuje tych początków naszej znajomości, większej troski o mnie, zainteresowania moimi sprawami (bo to nie tylko studia i studia), zabiegania o mnie, gestów umacniającym mnie w przekonaniu, że jestem tą jedyną, najpiękniejszą kobietą, większego zrozumienia mnie i moich potrzeb.
Chyba pora by wziąć kartkę i spisać czego oczekuje od swojego mężczyzny, co mnie w nim drażni, a co w nim lubię. Takie małe podsumowanie nie zaszkodzi, a najlepiej jak tą kartkę mu później pokaże.
Wzięło mnie na marudzenie, ale to pewnie dlatego, że jestem chora i mam sporo czasu na rozmyślania między robienie kolejnych notatek. Wiosna przyszła, tak pięknie się zrobiło, a ja jestem zmuszona leżeć w łóżku. Będę musiała zadbać o swoją odporność.
Muzyka : Ed Sheeran - I see fire
wtorek, 25 lutego 2014
Nigdy się nie poddawaj! Nie ma czegoś takiego jak zakończenie, tylko nowy początek.
(c) weheartit
Muzyka : Imagie Dragons - On top of the world
<3
wtorek, 11 lutego 2014
Potrafię wytrzymać naprawdę dużo dopóki nie będę miała dość...
(c) weheartit
Dzisiaj zrobiłam sobie dzień serialowy, w ogóle podczas sesji odkryłam "Teorię Wielkiego Podrywu" w której się zakochałam i która była idealna, po małym załamaniu po pierwszym egzaminie - gdy zobaczyłam pytania byłam pewna że nie zdam, ale zdałam i to na 4.5 - idealny serial do odstresowania się. Wykończyła mnie ta sesja, niby tylko 5 egzaminów, ale materiału naprawdę sporo. Z biegiem czasu widzę, że zamieszkanie w Krakowie to był dobry pomysł, jednak oszczędzam 3 godziny które spędziłabym na dojazdach z domu i do domu. Teraz mogę się rozkoszować domem do 24 lutego, oglądać seriale, gotować i oczywiście - uczyć się. Przeraziłam się dzisiaj łapiąc się na tym że miałam zamiar przeglądać notatki, gdy nie wiedziałam co ze sobą zrobić, ale to chyba wynik tego że mam przed sobą poprawkę, albo tego że ostatni semestr poświęciłam na naukę. Wybrałam ciężki kierunek, ale nie mam co narzekać, sama chciałam.
Przydałby się wolny tydzień po sesji poprawkowej na totalne lenistwo..
Łapie chwile tylko dla mnie, gdy wieczorem mogą usiąść z herbatą lub kakao w ręce i rozkoszować się odcinkiem ulubionego serialu. Gdy po śniadaniu mogę spokojnie przejrzeć gazetę, rozwiązać krzyżówkę, bezkarnie posiedzieć na gg, przeglądać przepisy i testować nowe smaki : cykoria i pomelo to moje nowe smaki i odkryłam owsiankę - tak wiem w porę ;) Mam czas na odkrywanie muzyki - zakochałam się w płycie "Night Visions" Imagine Dragons, przeglądając Wasze blogi wpadłam na przepiękną "Human" Christiny Perri, "Ordinary Love" U2 też coś w sobie ma, otula mnie głos Michaela Buble i jego "To love somebody" i coś przypadkowego Son Lux - "Alternate World"
piątek, 3 stycznia 2014
Każdy dzień jest zaproszeniem do szczęścia
(c) tumbrl
Przejrzałam noworoczne postanowienia z zeszłego roku i mogę stwierdzić, że udało mi się spełnić około 6 z 10, bo do niektórych mogę się przyczepić :
1. Przede wszystkim schudnąć - ćwiczyć codziennie i wrócić do dobrych nawyków nie jedzenia po 18-19.
Nie mam zastrzeżeń do całej sylwetki, w sumie tylko do nóg i brzucha. (udało mi się schudnąć w wakacje i być zadowoloną ze swojego wyglądu, ale od października zaprzestałam ćwiczeń i widać tego efekty - przyokrągliłam się - ale jak to M stwierdził że przynajmniej będzie miał za co łapać -> bo jedzonko poszło w tyłek)
2. Więcej czasu poświęcać nauce, bo jest jej sporo, a lenistwo jest niewskazane (wygonić wielkiego lenia) - tutaj jestem z siebie w 100% zadowolona, poprzednie sesje zdane, teraz kolokwia pozaliczane, oby tak dalej!
3. Uwierzyć w siebie! - zmienne, bo zmiennie ale daje +
4. Pojechać do pracy w wakacje, żeby zarobić na studia - tego nie udało mi się spełnić
5. Pojechać do Paryża! - tutaj również nic, ale przechodzi na kolejny rok :)
6. Porządnie odpocząć, najlepiej 2 tygodniowy wypad w góry. - odpoczęłam, może nie byłam 2 tygodnie w górach, ale tydzień był.
7. Nauczyć się pływać - nadal tego nie potrafię.
8. Doskonalić się w gotowaniu i pieczeniu - jak najbardziej :)
9. Przeczytać książki z listy, oglądnąć seriale z kolejki i obejrzeć filmy z kolekcji - wszystkich mi się nie udało, ale jednak ruszyłam z tym
10. Kochać i być kochaną, być szczęśliwą! - to się udało, mimo kilku momentów zwątpienia.
A głównym postanowienie na ten rok jest : nie marudzić! :)
Muzyka : Family of the Year - Hero
*Styczeń to kolokwia i sesja, więc znikam, postaram się zaglądać na blogi, ale nie obiecuje regularności w pisaniu i komentowaniu.Wrócę, ale dopiero gdy się uporam z całą nauką i zaliczeniami. Musicie mi to wybaczyć.
niedziela, 29 grudnia 2013
Gdyby te skrzydła potrafiły latać
(c) tumblr
Ulotniła się gdzieś radość, wyparowała, zgubiła się, nie wiem co się z nią stało. Począwszy od Świąt, których właściwie nie poczułam, zresztą właściwie nie różniły się one od zwykłego obiadu, bo kolacje ciężko zjeść razem. Do braku prezentów już się przyzwyczaiłam, do błota i ciągłych pretensji też. Nawet przygotowane potrawy zagubiły swój niepowtarzalny smak. Wszystko straciło blask. Od pewnego czasu nie czułam szczęścia, co najwyżej przebłyski radości i chwile, gdy czuję się bezpieczna zamknięta w jego ramionach.
Usta zapominają jak ułożyć się w uśmiech, z oczu częściej kapią łzy niż iskry. Stos piętrzących się kartek do opracowania, perspektywa kolokwiów i powrotu do uczelnianej rzeczywistości nie pomaga. Bycie zapomnianym przez osobę, po której się tego nie spodziewałam. Do tego niezbyt dobra sytuacja w domu, kłótnie, napięta atmosfera, gdzie ma się ochotę wyjść, żeby nie ugryźć kogoś słowem.
Szukam ukojenia, zamykam się, czekam aż burza minie i znów nadejdzie słońce. Cierpliwie czekam.
Muzyka : Birdy - Wings
piątek, 20 grudnia 2013
Nie jestem aniołem i nigdy nie byłam
Miło jest wpaść w przedświąteczny bałagan, gdzie powoli z niczego wyłania się forma. Czy to kolejne warstwy ciasta czy piętrząca się choinka, błyszcząca na żółto - niebiesko. Do pokoju kupiłam sobie oświetlenie z gwiazdkami i lubię chwile gdy gaśnie światło, a pokój mieni się na biało-niebiesko.
To stanie w kuchni i pieczenie było mi potrzebne. Nadal zresztą mnie czeka, takie krzątanie wywołuje u mnie takie miłe uczucie w sercu.
Upragnione wolne wiąże się z tym że złapie oddech od uczelni, chociaż do Wigilii, bo od 8 stycznia czeka mnie kolejny maraton kolokwiów, więc i uczyć się będzie trzeba na nie..
Brakuje mi śniegu, co to za zima bez śniegu? Nosz, składam zażalenie! Jednak mam tą cichą nadzieje, że obudzę się rano w Wigilię i zobaczę ten biały puch.
Co do zdrowia, czuję się lepiej, choć nadal nie wiem co wtedy się ze mną działo, bo przyczyny nie znaleziono. Może po prostu zmęczenie fizyczne, wykończenie ciągłą nauką i stresami, do tego chlorowana woda, która zdecydowanie mi nie służy, co odzwierciedla stan mojej cery.
Przepraszam za dłuższą nieobecność. Staram się dawać w siebie co mogę na studiach, nie chce kolejnej porażki i nie pozwolę sobie na to żeby mi się noga podwinęła. Jak na razie bilans na plusie - wszystko zdane.
Teraz pozostaje żyć tylko radością nadchodzących Świąt! :)
Muzyka : Birdy - No Angel
wtorek, 26 listopada 2013
All my tears have been used up
(c) tumblr
Chciałabym przez chwilę nie być silną, niezależną kobietą. Zwyczajnie poprosić o pomoc, o obecność, gdy cała się trzęsę z zimna i ze zdenerwowania. Schować dumę do kieszeni, pozwolić sobie na słabość. Zrzucić ciężar z ramion, podzielić się troskami i zmartwieniami. Popłakać komuś w rękach, kto mi nie powie : weź się w garść albo bądź silna, tylko wypłacz się, wyrzuć to z siebie.
Ostatnio usłyszałam że jestem bardzo mało entuzjastyczna i powściągliwa w okazywaniu uczuć. Zgadzam się z tym, bo wszystko przeżywam wewnątrz, a może po prostu jestem zmęczona i nic mnie nie cieszy?
Z pierwszymi płatkami śniegu pojawiły się u mnie problemy zdrowotne, mam nadzieje że znajdę przyczynę bólu. Odwiedziłam już lekarza i dzisiaj zahaczyłam o szpital, a do końca tygodnia jeszcze dwie wizyty i kolokwium wpisane w kalendarz.
Z informacji optymistycznych : trzy zaliczone kolokwia. Trzymajcie kciuki, bo jeszcze dwa mnie czekają.
Zakochałam się w tej piosence : Tom Odell - Another Love
piątek, 15 listopada 2013
Moving on forward
(c) tumblr
Scenariusz jest, trzeba tylko (albo aż) zrealizować.
Muzyka : NONONO - Pumpin Blood
EDIT : pojawiły się problemy techniczne z komentarzami, za które z góry przepraszam
EDIT : pojawiły się problemy techniczne z komentarzami, za które z góry przepraszam
czwartek, 31 października 2013
Zostań
(c) weheartit
Zostań, potrzebuję Cię tu,
Zostań, poukładaj mi łzy,
Jedna z nich na pewno to Ty.
Jedna z nich na pewno to Ty.
Brakuje mi czasu, paradoksalnie czuję jednak, że robię za mało.
Widzę u siebie progres, otwieram się na innych.
Męczą mnie to, że mijamy się z M. Mam wrażenie, że zaczynamy żyć osobno, choć razem.
Pochłaniają nas osobiste sprawy, mnie studia, jego praca i brakuje tego czasu strikte
dla nas. Trudno znieść, gdy brakuje wsparcia od kogoś bliskiego, czasu żeby usiąść
i porozmawiać. Zaczynam mieć alergie na słowo 'zmęczony'. Zasmuca mnie, gdy kolejny
raz w trakcie rozmowy zasypia. Kończy się moja cierpliwość i zrozumienie.
Potrzebuje uwagi, czasu i cierpliwości.
Muzyka : Jamal - Peron
poniedziałek, 21 października 2013
Znalazłam miejsce, gdzie moja głowa może odpocząć
(c) tumbrl
Weekend spędzony w domu naładował mnie pozytywnie. ..
Kociak, którego rodzice zaczynają coraz bardziej rozpuszczać - efekt śpi na oknie i uwielbia wdrapywać się na ludzi
Cała rodzinka z mamusią Wojtusiem na czele i tatą Kubą
I coś czego dawno nie robiłam, a sprawiło tyle przyjemności!
I wczorajszy spacer przy cudownej pogodzie! Nie ma jak zgubić się w lesie,
zdecydowanie nie nadaje się na GPS, ale za to z 6 km zrobiliśmy z M ;)
czwartek, 10 października 2013
Ginę w tłumie
(c) tumblr
Drobne uprzejme gesty przeplatają się z tymi nieprzyjemnymi. Zagubienie i bezradność są dobrymi towarzyszami codziennych tras. Strach przeszywa i paraliżuje. Ulice wieczorami zmieniają wygląd, z każdego ciemnego zakątka wypełzają skrywane obawy. Wstrząśnięta i zmieszana, podana na surowo.
Nasycona słowami, ale nie tymi które chciałabym usłyszeć. Dobrotliwy uśmiech dostaję tylko od nieznajomych. Zdają mi się bliżsi niż grupa studencka czy współlokatorzy. Brak mi ciepła, kogoś kto odciąży choć na chwile - skseruje coś, wyjdzie po mnie na przystanek, porozmawia. Codziennie otaczam się ludźmi, a jednak czuję się coraz bardziej samotna. Obserwuje, słucham rozmów, uśmiecham się, jednocześnie utwierdzając się w przekonaniu że nie pasuje do tych ludzi. Nie potrafię do nich dotrzeć, zbliżyć się, pogadać o czymś innym niż studia, nie potrafię się przebić do stworzonych grupek. Lubię rozmawiać sam na sam, ale nie mam takiej możliwości w grupie, gdzie każdy trzyma się w mniejszych podgrupach. Odstaje od poziomu grupy z angielskim, czasami mam wrażenie że się wymądrzam gdy coś już powiem. Izoluje się, choć chciałabym przyjść na zajęcia i po prostu usiąść obok kogoś i pogadać, czekając na wykład dowidzieć się jak minął dzień, ponarzekać na pogodę/wykładowców/komunikację miejską.
Ginę w tłumie.. nie mogę się odnaleźć..
poniedziałek, 7 października 2013
' Każdy dzień przypomina mi to jesteś pośrodku mej głowy jak echo'
(c) tumblr
Powoli oswajam się z sytuacją mieszkaniową, staram się przyswoić nowe zasady, przy okazji wciąż się gubiąc i pytając co, gdzie i dlaczego. Trudno jest przestawić się na mieszkanie z innymi, gdy ciągle było się samym. Zdarzają mi się wpadki, ale widać takie są początki i mam nadzieje za miesiąc nic nie będzie dla mnie tajemnicą w studenckim, wspólnym życiu.
Co do uczelni to przeraża mnie ilość kolokwiów skumulowanych w listopadzie. Do tego ilość materiału do ogarnięcia jest naprawdę pokaźna. I plan według którego siedzę trzy razy w tygodniu do dwudziestej na zajęciach. Optymistyczne są wolne wtorki. Dlatego jutro ruszam w miasto, sprawdzić gdzie powinnam się zaopatrzyć w jedzenie, zahaczyć o bibliotekę po teksty na zajęcia i sprawdzić co Kraków oferuje studentom ( w oko wpadło mi ciekawe szkolenie). Wieczór zapewne minie mi na studiowaniu relacji międzyludzkich albo zagłębianiu się w to jak organizowana jest nasza wiedza i czym różni się ona od wiedzy ekspertów.
Studiowanie, siedzenie w książkach i przyswajanie mnóstwo informacji oficjalnie uważam za rozpoczęte!
Muzyka : Jamal - Peron
czwartek, 26 września 2013
" Słyszę Twoje nawoływanie w środku nocy"
(c) weheartit
Gubię się w mętliku swoich uczuć. Czuję przenikający smutek wraz z każdą kolejną spadającą kroplą lodowatego deszczu. Instynktownie szukam ciepła, chowam się pod kocem przed całym światem. Zagłuszam obawę muzyką, skupiając się na słowach, nie na uczuciach. Zimno mi, tak od środka. Zobojętniałam, zanikam, przykleiłam uśmiech to twarzy i zainteresowanie wobec innych. Nie wiem co mi jest, czy to z powodu jesieni czy to już pierwsze symptomy depresji.
W niedziele czeka mnie przeprowadzka do Krakowa, jestem w trakcie pakowania, odznaczania co już mam i dopisywania czego jeszcze brak. Trochę się obawiam, ale czuję też podekscytowanie. Zajęcia mam od środy, więc oficjalnie wtedy zacznę studenckie życie na własną rękę. Mam nadzieje że będzie dobrze. Chociaż zaczynam czuć presje, żeby zostać w domu i to od dwóch osób. Wpadam w pętle poczucia winy, że zostawiam rodziców samych. I nie chodzi tutaj o to, że nie chce odciąć pępowiny, raczej o poczucie odpowiedzialności za nich, bo mają tylko mnie. Boję się po prostu, tym bardziej że nie dogadują się najlepiej ostatnio, do tego mama ma problemy z nogą. Decyzję niby podjęłam, a jednak pojawiają się wątpliwości czy rzeczywiści jest słuszna. Czasami chciałabym, żeby to wszystko było prostsze.
Muzyka : Bastille - Overjoyed
sobota, 14 września 2013
Ale to moje serce! Czujesz je? Czujesz je?
(c) tumblr
Zatracam się w dźwiękach, chłonę jak gąbka kolejne akordy, smakuje słowa. Odpływam do muzycznej krainy. Jestem głodna muzyki, zachłannie przyjmuje każdą porcję. Odkrywam zakurzone playlisty, na nowo się w nich zakochując. Stapiam się w jedność, moje serce bije rytmem niegrzecznych, mocnych uderzeń. W żyłach płynie bunt. Tak mogę go w pełni wyrazić, dogłębnie to co czuje.
Mocne uderzenia przeplata delikatne muskanie klawiszy fortepianu. Tęsknie za tą czarno-białą paletą. Chcę znów zagrać. Czuję dreszcz na plecach aż po same koniuszki palców. Chłód klawiszy. Kto by pomyślał że zatęsknię?
Dziś nie potrzeba mi słów, wszystko wyrażają kolejne utwory..
wtorek, 3 września 2013
Rozpalasz iskrę w ognisku mego serca
(c) tumblr
Trudno wrócić do rzeczywistości, do domu po 6 dniach spędzonych daleko od wszystkich, tylko we dwoje. Ciężko zasnąć w pustym łóżku i rano wstać bez buziaka i "dzień dobry kochanie". Nikt rano nie zaparzy ci herbaty, nie zrobi śniadania, nie nakłoni do wyjścia z ciepłego łóżeczka.
Cudowne dni spędzone z nim, zdobyte dwa szczyty : Kasprowy Wierch (niestety w deszczu, więc zero widoków) i Sarnia Skałka (już z widokami), przebyte dwie doliny : Białego i Strążyska. Zaliczone Krupówki ze wszystkich stron, Skocznia też. Leniwe wieczorne spacery do Biedronki. Dwa dni spędzone leniwie w łóżku. Średnia pogoda, bo tylko dwa dni w miarę pogodne, reszta deszczowa i pochmurna. Ale i tak było cudownie! Pomimo tego że wysiadła mi kondycja w drodze na Kasprowy i M musiał mnie ciągnąć, ale wylazłam! Mieliśmy w planach jeszcze Giewont, ale dopadła mnie 'dysfunkcja żołądkowa' spowodowana zapiekanką z Biedronki. Pusta butelka po wódce weselnej wypita przez nas, sporo śmiesznych zdjęć i parę filmików, przy oglądaniu których umieram ze śmiechu. Odcięcie od świata - zupełne, bez telewizji, bez internetu mogliśmy się lepiej poznać spędzając ze sobą całą dobę. Nieśmiałe plany na przyszłość, od których robi mi się ciepło koło serca. Jesteśmy ze sobą rok i 3 miesiące, a wciąż są chwile, gdy zakochuje się w nim na nowo, gdy urzeka mnie jego troska o mnie, drobne gesty, który dla mnie znaczą tak dużo. Nawet zniósł to że próbowałam go zmusić do rzucenia palenia przez co zyskałam ksywkę tyran i larwa, ale nie byłam dłużna i on został nikotynozaurem i ślufacem. Ale ograniczał dla mnie, za co go podziwiam, bo wiem że nie było łatwo, bo widziałam ten głód nikotyny, bo bywał wredny. Odwdzięczałam się za ten trud masując obolałe kolana i plecy, zmęczone po trudach wędrówki.
Dowiedziałam się że potrafię rozgotować parówki, (tak, chodzę z głową w chmurach) i że kebab w sobotę około północy na Krupówkach smakuje najlepiej. I upewniłam się, że przy nim czuję się najbezpieczniej na świecie, szczególnie gdy trzyma mnie za rękę. Wiem, że chce zostać jego żoną, bo nie wyobrażam sobie życia bez tego wariata.
Muzyka : James Blunt - Bonfire heart
środa, 21 sierpnia 2013
You are the one
(c) tumblr
Ostatnie dni były dziwne, wypełnione emocjami : płaczem, śmiechem, ironią, smutkiem, zadumą, żalem. Potrzebowałam chwili by wsłuchać się w siebie, pomyśleć. Naszły mnie wątpliwości odnośnie związku, nie cieszyłam się na spotkanie z nim tak bardzo jak kiedyś, tęsknota też mi nie doskwierała, nie poczułam nic widząc go w drzwiach. Poczułam się nie w porządku, przecież go kocham. Dopiero spędzając z nim czas zdałam sobie sprawę, że to normalne! To po prostu inny wymiar miłości, dojrzalszej. Myślę, że przeszłam z fazy totalnego zakochania i zauroczenia do głębszej miłości. Teraz wiem, że nie jest tylko moją miłością, ale i przyjacielem. Bo potrafimy zachowywać się jak dzieciaki albo stare małżeństwo. I wciąż jest między nami ta dawna namiętność, czuć ją w namiętnych pocałunkach, splecionych ciałach, przyspieszonych biciach serc, które łapią wspólny rytm.
Wiem, że mogę przy nim płakać - nie wstydzę się tego, nie staram się być silna i tłumić w sobie tego.
Mogę na niego nakrzyczeć - jeśli jest za co, to przyjmie to na klatkę. Po kobiecemu strzelić focha, choć staram się tego nie robić. Mogę być wredna i mieć PMS - nawet to go nie zraża. Mogę marudzić, narzekać, łazić po sklepach - za czym nie przepadam, no ale jak przyjdzie potrzeba- powiedzieć prawdę prosto z mostu i nie bać się konsekwencji. I co ważne, wiem że usłyszę prawdę od niego - choćby to, że sukienka jest za krótka i nie nadaje się do Kościoła - (ksiądz jeszcze zgrzeszy myślą na mój widok albo coś - tak, wiem mam pomysły :D).
Lubię, gdy dopija za mnie herbatę i nosi za rękach, mimo tego że trochę ważę jednak. Nawet to że mnie drażni i mam ochotę mu przywalić, a jednak tego nie robię, bo kocham tego faceta. I nie wyobrażam sobie życia bez niego. Mimo wszystko i pomimo wszystko.
Mówią że to faceci przestają się starać o kobietę, ostatnio zauważam że ja nieco olewam sprawę - nie maluję się, nie stroje za bardzo. Może to świadomość tego, że nawet bez makijażu i w dresie będę dla niego taka sama jak w najlepszej sukience, pełnym makijażu i 10 cm szpilkach?
Czasami boję się, że go stracę, że to wszystko pęknie jak banka mydlana. Bo zawsze znajdzie się lepsza, ładniejsza. Odsuwam od siebie tę myśl - jest tu i teraz. Cieszę się z tego co mam, z tych chwil i słodkich i gorzkich. Życie to chwile, trzeba z nich czerpać co się da!
Muzyka : 30 Seconds To Mars - City Of Angels
czwartek, 15 sierpnia 2013
W krainie miliarda świateł
(c) tumblr
Czy można być jednocześnie szczęśliwą i nieszczęśliwą? Znudzoną i zaciekawioną? Płaczącą i śmiejącą się?
Doświadczać tych emocji w jednej chwili lub w krótkim odstępie czasu.
Przedziwne uczucie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
































